Niespełnieni wrażeń wędkarskich po wycieczce do Łeby gdzie z powodu sztormu nie wypłynęliśmy na dorsza, najzagorzalsi miłośnicy połowów postanowili zorganizować 2 podejście tym razem w Darłowie. Z pośród kilkunastu wędkarzy z pierwszej wyprawy wykruszyli się prawie wszyscy i jak się okazało największą przeszkodą był brak chętnych do wyjazdu. Jednak dla prawdziwych „wilków morskich” nie ma przeszkód nie do pokonania i pomimo podwyższonych kosztów podróży z powodu pięciu chętnych do wyjazdu, wyprawa doszła do skutku. Specjalne podziękowania dla Adriana Brachaczka z biura podróży V Bus-Elba z Żor za użyczenie transportu.
W dniu 15 listopada br. o godz. 16:30 po potwierdzeniu u armatora kutra pewnej do wypłynięcia pogody na morzu wyruszyliśmy na upragniony połów dorsza z kutra na Bałtyku. O godz. 22:00 w Łodzi niespodziewana mała awaria środka transportu ale nie ma rzeczy nie do naprawienia więc poradziliśmy sobie i z tą przeciwnością losu i po małym opóźnieniu ruszyliśmy w dalszą drogę. Podziękowania za osobistą pomoc dla Zastępcy Sekretarza Generalnego Sekcji Polskiej IPA Marka Petermana w czasie awarii pomimo późnej pory w myśl dewizy: Servo Per Amikeco.
Dalsza podróż przebiegła już pomyślnie i po ustaleniu telefonicznym z armatorem naszego lekkiego spóźnienia, mogliśmy spokojnie i wygodnie się zdrzemnąć. Na miejsce przybywamy skoro świt i od razu ładujemy się w porcie na nas kuter o nazwie SKARP. Płyniemy razem z grupą z 11 wędkarzy z Poznania w sumie jest nas 16 wędkujących. W czasie dopływu na łowisko montujemy wędki i omawiamy przy gorącej kawie, które pilkery będą dzisiaj najlepsze na dorsza.
Po kilku godzinach męczących ręce połowów – przynętę stanowi pilker o wadze od 100 do 250 gramów, który opada na dno gdzie na głębokości w tym przypadku od 30 do 40 metrów cały czas podrywa się go od dna i opuszcza praktycznie bez przerwy nie mówiąc już o holu nawet 0.5 kg dorsza z głębokości 40 metrów, kto nie przeżyje ten nie zrozumie, zasiadamy w kajucie do gorącego posiłku , który serwuje załoga kutra. Następnie pokrzepieni wracamy do dalszych połowów. Szyper stanął na wysokości zadania i naprawdę intensywnie poszukiwał ławic dorsza przy pomocy echosondy. Dlatego pomimo słabych połowów od paru dni wszystkim udało się złowić od kilku do kilkunastu dorszy różnych wielkości.
Ciekawostką jest to, że uczestnik z naszej 5 osobowej ekipy złowił największego dorsza na kutrze 2.20 kg i 63 cm za co otrzymał od armatora w porcie stosowny upominek. Po powrocie do portu po 16:00 szybko zapadł zmrok i w pośpiechu robiliśmy zdjęcia celem uwiecznienia naszej wyprawy.
Podsumowując ogólnie złowiliśmy przeszło 15 kg dorsza w tym największego na kutrze. Korzystając ze wsparcia naszych Sympatyków zorganizowaliśmy sobie małe zawody wędkarskie z nagrodami, po podsumowaniu wyników i wręczeniu nagród rzeczowych udaliśmy się do sklepiku z wędzonymi świeżymi rybami gdzie każdy stosownie się zaopatrzył.
Zmęczeni trudami podróży i połowów z chęcią usadowiliśmy się wygodnie w busie gdzie w drodze powrotnej dyskusją nie było końca. Szczególne podziękowania dla fundatorów nagród wspaniałego sprzętu do połowów morskich firmie Robinson oraz firmie Metrix PHU Marek Płonka.
 
(1/12):
 
(2/12):
 
(3/12):
 
(4/12):
 
(5/12):
 
(6/12):
 
(7/12):
 
(8/12):
 
(9/12):
 
(10/12):
 
(11/12):
 
(12/12):